in FOTOGRAFIA, LIFESTYLE, STYL

O FOTOGRAFII ŚLUBNEJ SŁÓW KILKA… M Pro Studio Photography & Design

at
o-fotografii-slubnej-slow-kilka-m-pro-studio-photography-design

Jak powiedział amerykański fotograf, Wynn Bullock: „Aparat fotograficzny jest nie tylko przedłużeniem oka, ale również umysłu. Może widzieć ostrzej, dalej, bliżej, wolniej i szybciej niż oko. Może ujrzeć niewidzialne światło. Dzięki niemu możemy zobaczyć przeszłość, teraźniejszość i przyszłość”. O swojej pasji oraz sztuce uchwycenia chwil ulotnych opowiada Marcin Szulerecki z M Pro Studio Photography & Design.

Jak zaczęła się u Ciebie przygoda z fotografią? Skąd wypływa ta pasja?

Marcin Szulerecki: Moja przygoda z fotografią zaczęła się jakieś 16 lat temu, kiedy mieszkałem jeszcze w Wielkiej Brytanii. Pamiętam jak dziś dni, kiedy wyruszałem w podróże z aparatem, by odkrywać niezwykłe miejsca Anglii i Walii. Były to dla mnie jednak dość ciężkie chwile z powodu rozłąki z rodziną i „rekompensowałem” sobie jej brak właśnie fotografią krajobrazu oraz architektury. Wtedy jeszcze nie myślałem, że w przyszłości pasja zamieni się w moją pracę i sposób na życie.

Fotografia ślubna to nie jedyna dziedzina, która się zajmujesz? Jak ważna jest dla Ciebie akurat ta tematyka i czy wymaga ona specjalnego podejścia?

Marcin Szulerecki: Tak, fotografia ślubna to nie jedyna dziedzina fotografii, którą się zajmuję. Działam również w fotografii mody, która niejako była moją pierwszą komercyjną działalnością i odczuwam do niej sentyment. Często wykonuję zdjęcia na pokazach mody oraz sesje dla różnych marek odzieżowych. Jeśli chodzi o fotografię ślubną, to do każdego klienta podchodzę indywidualnie, co pozwala obu stronom na udaną współpracę. Każde zlecenie jest inne i inny jest zakres prac, zatem wymaga to faktycznie odpowiedniego podejścia. Sezon ślubny trwa niespełna pół roku i nie ukrywam, że jest to dla mnie dość gorący okres, w którym ciężko znaleźć mi czas na hobbistyczne podejście do fotografii.

Co jest istotne w fotografii ślubnej?

Marcin Szulerecki: Dla mnie najważniejsza jest atmosfera i więź, która powstaje między mną a Parą Młodą. Staram się, by nasze relacje były bardzo koleżeńskie, a nawet przyjacielskie. Zależy mi na tym, by wspominali nie tylko dobrze swój ślub i „Pana Fotografa”, ale po prostu Marcina, z którym można było pożartować na sesji i zrobić fantastyczne zdjęcia, a potem spotkać się gdzieś i z uśmiechem na twarzy powspominać ten wyjątkowy dla nich dzień.

Z jakimi najciekawszymi, najbardziej nietuzinkowymi miejscami lub okolicznościami przyszło Ci się spotkać? Czy jest coś, co utkwiło Ci w pamięci na dłużej?

Marcin Szulerecki: Każda Para, jak i miejsce,  które wybierają, są dla mnie wyjątkowe, głównie dlatego, że te lokalizacje wyrażają ich samych. Staram się poczuć klimat i nietuzinkowość miejsca. Dla jednych będzie to park, dla innych ciekawa architektura… stare składy kolejowe… a niektórzy zdecydują się na lot balonem czy wizytę w innym kraju. Tyle ile jest ludzi, tyle jest miejsc i pomysłów. Choć muszę przyznać, że czasem bywa i tak, że niektóre tereny cieszą się szczególną popularnością. Niemniej jednak każda sesja jest niepowtarzalna.

Wedding Art Show foto

Amerykański fotograf, Ansel Adams, powiedział, że: „Dwanaście świetnych fotografii każdego roku to wspaniały plon”. Jaki plon Tobie udaje się zbierać?

Marcin Szulerecki: Jeśli miałbym liczyć plony z tego, co robię, to chciałbym, by były nimi uśmiechy zadowolonych klientów. Osobiście zbieram swoje perełki gdzieś na dysku, ale raczej ciężko mi ocenić subiektywnie swoją pracę.

Co zrobić, by Para Młoda wyglądała na zdjęciach tak, jak sobie wymarzy? Czy fakt, że spotykacie się tylko raz, wywołuje dodatkowy stres u fotografa?

Marcin Szulerecki: W zasadzie to spotykam się z Parami średnio trzy razy. Najpierw się poznajemy i rozmawiamy o ich planach, i oczekiwaniach wobec mnie. Drugi raz to dzień najważniejszy, w którym to oni mają największy stres. Ja działam już w pewnym systemie, więc nie czuję stresu – no, może taki malutki w obawie, czy sprzęt zadziała sprawnie. W końcu trzecie spotkanie to sesja plenerowa, która jest już totalnym luzem i spontanem.

Wedding Art Show zdjęcia

Jak wygląda Wasza typowa sesja fotografii ślubnej, cały proces?

Marcin Szulerecki: Najczęściej jest to dzień powszedni – rano lub późnym popołudniem. Spotykam się z Młodymi i działamy według ustalonego planu. Czasem jest to kilka miejsc, czasem pozostajemy w jednej lokalizacji. Moje zdjęcia są bardzo naturalne, więc nie wymagam od klientów aktorskich czy „modelingowych” umiejętności.

W jednym z wywiadów polska fotografka, Lidia Popiel, powiedziała, że idealne zdjęcie to umiejętność operowania światłem, że to właśnie światło czyni nas na zdjęciach takimi, jakimi chcielibyśmy być. Zgodzisz się z tą opinią?

Marcin Szulerecki: Oczywiście, że tak. Światło jest najważniejsze w fotografii. To ono rysuje nam obrazek, który chcemy utrwalić. Gra światła i cieni to podstawa dobrej fotografii. To ono decyduje czy zdjęcie będzie płaskie, czy też stworzy wrażenie naturalności i przestrzeni.

Moim ulubionym fotografem jest Helmut Newton. Czy masz swoich mistrzów fotografii, od których czerpiesz inspiracje? Gdzie szukasz pomysłów na niezapomniane sesje?

Marcin Szulerecki: Nie posiadam swojego guru fotografii. Raczej polega to u mnie na obserwowaniu prac kolegów i koleżanek fotografów na portalach społecznościowych i publikacjach w sieci. Niemniej jednak fotografia polega na wypracowaniu swojego własnego stylu, który będzie rozpoznawany w tłumie innych z branży. I tego staram się trzymać!

Wedding Art Show zdjęcia

Marzycie o niezapomnianej sesji ślubnej? M Pro Studio Photography & Design ma dla Was wyjątkową ofertę.

http://www.mprostudio.pl/

Komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *